Opracowania i publikacje

o bł. Bartolu Longo

Czego chce od nas Matka Boża Pompejańska?

Ktokolwiek pragnie otrzymać łaski, czyli czego chce dla nas Matka Boża Pompejańska?



Pewne prywatne objawienie Matki Bożej w Neapolu przed 130 laty pozostaje wciąż mało znane w Polsce. Maryja objawiła się jako Królowa Różańca Świętego z Pompejów i to właśnie wtedy pozostawiła nam szczególną, różańcową obietnicę, znaną pod nazwą nowenny pompejańskiej.

Cofnijmy się do roku 1884. Fortunatina Agrelli, 21-letnia dziewczyna, cierpiała na rzadką, nieuleczalną przypadłość. Nawracające konwulsje o charakterze epileptycznym męczyły ją przez cały rok, po 10 godzin dziennie. W cierpieniach atakowała innych i wyrywała sobie włosy z głowy. Jej zamożni rodzice zaangażowali najlepszych lekarzy, ale wszyscy bezradnie rozkładali ręce. Nawracająca gorączka z dreszczami, silne bóle brzucha i głowy oraz trudności w przyjmowaniu pokarmu czyniły coraz większe spustoszenie. Fortunatina traciła siły, a jej śmierć zaczęła wydawać się nieunikniona…

Cała nadzieja pozostawała w Bogu. W chwilach wolnych od cierpień, Fortunatina nie ustawała w modlitwie, wzywając pomocy Maryi pod różnymi Jej wezwaniami. Kiedy dowiedziała się, że w pobliskich Pompejach budowany jest nowy kościół, zaczęła modlić się do jego Patronki – Matki Bożej Pompejańskiej. Od Bartola Longo, który zarządzał budową kościoła, otrzymała pompejański obraz i medalik. To wtedy poczuła szczególne natchnienie, które kazała zapisać: „Ciężko chora Fortunatina Agrelli prosi o uzdrowienie Najświętszą Pannę Różańcową w Pompejach. Jeżeli zostanie wysłuchana, przyrzeka osobiście przybyć do Pompejów, złożyć swoje podziękowanie i przekazać ofiarę na Jej kościół.” Tę obietnicę przesłano do Pompejów, do Bartola Longa, który złożył ją pod ołtarzem Maryi.

Nabożeństwo nie do odparcia


Fortunatina niezwłocznie rozpoczęła nabożeństwo do Królowej Różańca, lecz stan zdrowia zaczął się jeszcze bardziej pogarszać. Niespodziewanie, leżącej w odrętwieniu dziewczynie, ukazała się sama Królowa Niebios tak, jak Ją widzimy na obrazie pompejańskim! Natina zrelacjonowała niezwykłą wizję tymi słowami: „[Maryja] siedziała na tronie, który otaczali aniołowie. Maryja i Jezus byli ubrani w biało-złote szaty z jedwabiu, na głowach mieli korony wysadzane drogimi kamieniami. Towarzyszyli im zakonnik i zakonnica św. Dominika. Tron, piękno Maryi i wspaniałość nieba mnie zachwyciły. Maryja patrzyła na mnie czułym, macierzyńskim wzrokiem. Wzbudziło to moje zaufanie i zaczęłam ją natychmiast błagać: – Królowo Różańca Świętego w Pompejach, udziel mi łaski zdrowia! Maryja odpowiedziała: – Modliłaś się do mnie pod różnymi wezwaniami i zawsze odbierałaś łaski. Teraz, gdy mnie wzywasz pod imieniem Królowej Różańca Świętego z Pompejów, które mi jest bliższe ponad wszystkie inne, nie mogę ci odmówić. Odpraw trzy no­wenny, oddawaj mi cześć, a wyzdrowiejesz.” 

Ta niezwykła wizja wywołała poruszenie w rodzinie Natiny i zmotywowała wszystkich do modlitwy. Po około dwóch tygodniach chora znów ujrzała Maryję, która zapowiedziała zakończenie cierpień w uroczystość różańcową w październiku. Wkrótce miała miejsce trzecia wizja: Fortunatina z wielka miłością prosiła Maryję, aby przyspieszyła czas uzdrowienia. Maryja odpowiedziała: „W trakcie ostatniej nowenny pogorszy ci się tak bardzo, że lekarz potwierdzi beznadziejny stan. A gdy już wszyscy zwątpią w twoje wyzdrowienie, ty tym bardziej w to ufaj.”
Rzeczywiście, stan Fortunatiny pogorszył się tak bardzo, że lekarze nie dawali już szans na przeżycie. Konwulsje trwały nawet do 20 godzin dziennie! Jednak zgodnie z obietnicą Maryi, w tych dniach, kiedy dziewczyna kończyła swoją trzecią nowennę, nastąpił zapowiedziany cud. Konwulsje ustąpiły! Przepełniona radością i wdzięcznością rodzina Agrellich przystąpiła jednak do kolejnej nowenny – tym razem dziękczynnej, za otrzymaną łaskę częściowego uzdrowienia. Zgodnie z zapowiedzią Matki Bożej, całkowite uzdrowienie miało następować etapami.
W kolejnej wizji Natina ponownie prosiła Maryję o skrócenie czasu cierpień. Maryja odrzekła: „Ponieważ znosiłaś chorobę z poddaniem się woli Bożej, Bóg udzieli ci tej łaski na Moją prośbę”. I to wtedy złożyła szczególną obietnicę, obejmującą każdego z nas, mówiąc: „Ktokolwiek pragnie otrzymać łaski, niech odprawi na moją cześć trzy nowenny odmawiając piętnaście tajemnic różańca, a potem niech odmówi znowu trzy nowenny dziękczynne”.

Nowenna pompejańska


Nowenna, o której mówiła Matka Boża Pompejańska, polega na codziennej modlitwie różańcowej, opartej na rozważaniach 15 tajemnic, w cyklu trzech dziewięciodniowych nowenn, co oznacza 27 dni modlitwy w duchu błagalnym i kolejne 27 dni modlitwy dziękczynnej.

Całkowite uzdrowienie Natiny dokonało się 8 maja 1884 roku. Wtedy stanęła na nogi, paraliże i ślady choroby ustąpiły, mogła poruszać się bez niczyjej pomocy. Nagłe, całkowite i niewytłumaczalnie medycznie uzdrowienie poświadczyło wielu świadków, w tym lekarze.

To nieprzypadkowa data: ten dzień jest szczególny dla kościoła w Pompejach. 8 maja został on konsekrowany. Na ten dzień, w którym Kościół wspominał św. Michała Archanioła, wyznaczano ważne pompejańskie uroczystości i odbywają się po dziś dzień nocne czuwania.

Wiadomość o cudzie uzdrowienia Fortunatiny i słowach Maryi rozeszła się szerokim echem po całych Włoszech dzięki apostolskiej pracy Bartola Longo. Przesłanie nowenny pompejańskiej, obudziło nadzieję w chorych i cierpiących. Zaczęły mieć miejsce kolejne cudowne uzdrowienia i... tak jest po dziś dzień! Po latach zapomnienia i izolacji, spowodowanej II wojną światową, nowenna różańcowa, zwana szerzej nowenną pompejańską, zaczęła odżywać w Polsce! Stało się to za sprawą ludzi, którzy kochają różaniec i pragną go szerzyć w swoim otoczeniu.

Pierwszy przypomniał ją o. Kałdon, dominikanin. W roku różańca członkowie Apostolstwa Dobrej Śmierci w Skoczowie z Lidią Wajdzik i Tadeuszem Kopciem na czele, zaczęli rozpowszechniać nowennę pompejańską poprzez ulotki i internet. Kilka lat później, grupa czcicieli bł. Bartola Longo, którzy wybrali go patronem strony www.egzorcyzmy.katolik.pl, zapragnęła wydać jego książkę „Cuda i łaski Królowej Różańca Świętego w Pompejach”, przedstawiającą wspaniałe znaki obecności Pompejańskiej Pani. Zainteresowanie nowenną stało się inspiracją do kolejnych publikacji o różańcu i nowennie, licznych działań internetowych i rozdawania setek tysięcy obrazków z nowenną, w czym nieoceniony udział ma wielu anonimowych apostołów nowenny pompejańskiej. Tą drogą nowenna trafiła do domów, kościołów, więzień, a nawet za granicę.

Liczne świadectwa potwierdzają skuteczność nowenny pompejańskiej: w tych trudnych latach kryzysu najwięcej z nich dotyczy znalezienia pracy. W drugiej kolejności znajdziemy świadectwa o rodzinie: naprawie małżeństwa, pomocy dzieciom, narodzinach upragnionego potomstwa. Dalej są liczne uzdrowienia z każdego rodzaju chorób, a nawet wad genetycznych, z depresji, nałogów… Indeks świadectw zebranych na www.pompejanska.rosemaria.pl wskazuje na kilkaset jednostek chorobowych!

Każdy, kto dobrze modli się na różańcu tą nowenną, daje też świadectwo o pogłębieniu relacji z Bogiem, wyciszeniu złych emocji, często o pokonaniu wielkich trudności. Najpiękniejsze świadectwa dotyczą nawróceń – czasem na łożu śmierci, w zgodzie z Bogiem i rodziną… Nowenna nie jest bowiem magicznym zaklęciem gwarantującym nieśmiertelność ciała, ale narzędziem współpracy z Bożą łaską. Różaniec prostuje nasze drogi do Nieba. Dzięki niemu czas dany nam na ziemi, przeżywamy w zgodzie z wolą Bożą, wpatrując się w Jezusa i Maryję, których życie kontemplujemy w tajemnicach różańcowych. Wiele osób dzięki nowennie odczuwa szczególny zapał do szerzenia różańca.

Niezwykła popularność nowenny pompejańskiej w Polsce jest fenomenem, który zadziwia nawet sanktuarium w Pompejach. Tysiące świadectw skuteczności nowenny to też wspaniały dowód, że obietnica Maryi jest wciąż aktualna. Weźmy więc do ręki różaniec, zachęcajmy do tej modlitwy bliźnich, aby i oni czerpali z tego zdroju łask.

Tego chce od nas Maryja, nasza Matka i nasz wzór do naśladowania. Nie bójmy się wychodzić z różańcem do innych! Zaprośmy do tej modlitwy dzieci, rodziców, dziadków, sąsiadów. Przekonujmy ich, że różaniec to nie bezmyślne „klepanie zdrowasiek”, ale anielski hymn pochwalny, któremu towarzyszy kontemplacja tajemnic Ewangelii. To dar dany nam przez samo niebo – szczególnie na nasze czasy. Nie wstydźmy się tej modlitwy, nie brońmy przed nią! Przeciwnie, biorąc różaniec do rąk, korzystajmy z owoców tej modlitwy i zachęcajmy do niej kolejne osoby. Tego chce od nas Matka Boża Pompejańska.

Bartolo Longo - apostoł nowenny pompejańskiej


Błogosławiony Bartolo Longo (1841-1926) w młodości był zaangażowanym spirytystą i satanistą, po nawróceniu i pokucie stał się gorliwym sługą Maryi i tercjarzem dominikańskim. Opatrzność skierowała go do Pompejów, zapuszczonej wówczas wioski. Przejęty nędzą duchową i materialną tamtejszych mieszkańców, zaczął uczyć ich modlitwy różańcowej. Biskup zauważając jego niezwykłe zaangażowanie, polecił mu zbudowanie małego kościółka. Gorliwość apostolska Bartola i jego przyjaciół, cudowne uzdrowienia, a także objawienia Maryi, nadały ich misji wielkiej mocy i rozgłosu. Mimo zalecenia biskupa, aby zbierać symboliczne datki, powstał najwspanialszy i najwyższy rangą kościół różańcowy na świecie, który podlega bezpośrednio papieżowi; najważniejsze sanktuarium w południowych Włoszech.

Działalność apostolska bł. Bartola nie ograniczała się do samej budowy kościoła. Osobiście zajmował się wychowywaniem trudnej młodzieży, a szczególnie dzieci więźniów. Inspiracje czerpał wprost z Ewangelii, co przynosiło niezwykłe rezultaty. Pisał i wydawał liczne publikacje o odnowie duchowej. Z całą gorliwością szerzył różaniec i nabożeństwo do Królowej Różańca Świętego. Zmarł w opinii świętości. W 1980 r. Został wyniesiony na ołtarze. Jan Paweł II wskazywał go jako przykład dla świeckich katolików, wielokrotnie cytował w liście apostolskim „Rosarium Virginis Mariae”.

Wzór życia Bartola Longo wskazuje, że wraz z zaangażowaniem modlitewnym powinny iść w parze dzieła miłosierdzia, skierowane ku najbardziej bezbronnym i zagrożonym. Tego wspaniałego apostoła Bożego Miłosierdzia Kościół wspomina 5 października, równocześnie ze św. s. Faustyną Kowalską.

Marek Woś, Artykuł ukazał się w miesięczniku "Egzorcysta"
blog comments powered by Disqus