Opracowania i publikacje

o bł. Bartolu Longo

Nowenna pompejańska – dar niebios

130 lat temu, w pałacu rodziny Agrellich w Neapolu, miały miejsce niezwykłe zdarzenia. Ich bohaterką była 21-letnia Fortunatina, cudownie uzdrowiona z nieuleczalnej choroby.

Fortunatina była dobrą i wrażliwą osobą. Jednak ciężka choroba przez ponad rok wycieńczała jej organizm. Dziewczyna cierpiała na wielogodzinne napady epileptyczne. Nawracająca gorączka z dreszczami, silne bóle brzucha i głowy oraz trudności w przyjmowaniu pokarmu czyniły coraz większe spustoszenie. Zamożni rodzice zaangażowali najlepszych neapolitańskich lekarzy, ale oni bezradnie rozkładali ręce. Wydawało się, że śmierć jest nieunikniona… Cała nadzieja pozostawała w Bogu. Fortunatina, kiedy tylko mogła, modliła się do Jezusa i Maryi, prosząc o uzdrowienie.

W tym czasie w Pompejach pod Neapolem trwała budowa kościoła pod wezwaniem Królowej Różańca Świętego. Była to zapuszczona wioska, której mieszkańcy oddalali się od Boga i popadali w pogańskie zabobony. Kościół budował adwokat Bartolo Longo (1841-1926), który przybył w to miejsce kilka lat wcześniej. Widząc ogromną nędzę materialną i duchową mieszkańców, zaczął odwiedzać ich ubogie chatki i uczyć modlitwy na różańcu. Krótko potem biskup polecił mu zbudowanie kościoła. To niezwykłe, że taką misję otrzymał świecki, a do tego nawrócony satanista i antyklerykał!

Kiedy Fortunatina dowiedziała się o budowie tego kościoła, zaczęła modlić się do jego Patronki – Matki Bożej Pompejańskiej. Od Bartola Longo otrzymała kopię obrazu i medalik. Wtedy poczuła szczególne natchnienie i przyrzekła, że jeśli wyzdrowieje, przybędzie do Pompejów aby podziękować i przekazać ofiarę na kościół.

Stan jej zdrowia zaczął się jednak pogarszać… Doszło za to do zaskakującego wydarzenia. Kiedy Fortunatina leżała w odrętwieniu, ukazała jej się sama… Maryja! Patrzyła na chorą czułym, macierzyńskim wzrokiem. Fortunatina zaczęła prosić Ją o pomoc, a Maryja powiedziała: „Ponieważ wzywasz Mnie pod imieniem Królowej Różańca Świętego z Pompejów, które mi jest bliższe ponad wszystkie inne, nie mogę ci odmówić. Odpraw trzy no­wenny, oddawaj mi cześć, a wyzdrowiejesz.” 

Ta niezwykła wizja wywołała poruszenie w całej rodzinie i zmotywowała ją do modlitwy. Po około dwóch tygodniach chora znów ujrzała Maryję, która zapowiedziała zakończenie cierpień. Powiedziała: „W trakcie ostatniej nowenny pogorszy ci się tak bardzo, że lekarz potwierdzi beznadziejny stan. A gdy już wszyscy zwątpią w twoje wyzdrowienie, ty tym bardziej w to ufaj.”

Rzeczywiście, stan Fortunatiny pogorszył się tak bardzo, że lekarze nie dawali już szans na przeżycie. Konwulsje trwały nawet do 20 godzin dziennie… Jednak zgodnie z obietnicą z nieba, nastąpił zapowiedziany cud: ataki epileptyczne nagle ustąpiły! Całkowite uzdrowienie dokonało się 8 maja 1884 roku. Poświadczyło to wielu świadków, w tym lekarze.

W ostatniej wizji Maryja złożyła szczególną obietnicę dla każdego z nas, mówiąc: „Ktokolwiek pragnie otrzymać łaski, niech odprawi na moją cześć trzy nowenny odmawiając piętnaście tajemnic różańca, a potem niech odmówi znowu trzy nowenny dziękczynne”. Nowenna polega zatem na modlitwie różańcowej przez 27 dni w duchu błagalnym i kolejne 27 dni w duchu dziękczynnym.

Wiadomość o cudzie uzdrowienia Fortunatiny obiła się szerokim echem po całych Włoszech, głównie dzięki zaangażowaniu Bartola Longo. Obietnica Maryi obudziła nadzieję w chorych i cierpiących. Zaczęły mieć miejsce kolejne cudowne uzdrowienia i... tak jest po dziś dzień!

Liczne świadectwa potwierdzają skuteczność nowenny pompejańskiej. W naszych trudnych czasach najwięcej z nich dotyczy znalezienia pracy. W drugiej kolejności znajdziemy świadectwa o rodzinie: naprawie małżeństwa, narodzinach upragnionego potomstwa. Dalej są liczne uzdrowienia z każdego rodzaju chorób, a nawet wad genetycznych, z depresji, nałogów… Indeks świadectw zebranych na www.pompejanska.rosemaria.pl liczy kilkaset jednostek chorobowych!

Każdy, kto szczerze modli się tą nowenną, daje też świadectwo o pogłębieniu relacji z Bogiem, wyciszeniu złych emocji, często o pokonaniu życiowych trudności. Najpiękniejsze świadectwa dotyczą nawróceń, czasem na łożu śmierci, w zgodzie z Bogiem i rodziną…

Różaniec prostuje drogę do Nieba. Dzięki niemu czas dany nam na ziemi, przeżywamy w zgodzie z wolą Bożą, wpatrując się w przykład Jezusa i Maryi. To przecież ich życie rozważamy w tajemnicach różańcowych.

Tysiące świadectw skuteczności nowenny to wspaniały dowód, że obietnica Maryi jest wciąż aktualna. Weźmy więc do ręki różaniec, zachęcajmy do tej modlitwy innych, aby i oni korzystali z obietnicy przekazanej przez Fortunatinę. To dar dany nam przez niebo na nasze czasy.

Marek Woś, artykuł z "Dobrego Tygodnia"
blog comments powered by Disqus