Bł. Bartolo Longo

Jeden z najbardziej niezwykłych świętych przełomu XIX i XX wieku!

Z ziemi włoskiej do Polski

Tak, to był prawdziwy pościg, ale bez łamania przepisów Happy. Spotkaliśmy się w miejscu, gdzie był rozjazd. My musielibyśmy skręcić w prawo, Ks. Kazimierz z pielgrzymami jechali prosto. Kilka minut spóźnienia i spotkalibyśmy się dopiero we Wrocławiu. Ale udało się: relikwie bł. Bartola trafiły w dobre ręce!

Artykuł z "Gościa niedzielnego".

Najpierw była miłość od pierwszego… usłyszenia. Potem marzenie, śmiała propozycja, by na koniec, po udanym pościgu, "Kawaler Maryi" zamieszkał we Wrocławiu.
999920_wr22s08_relikwie2__7
 
MACIEJ RAJFUR /FOTO GOŚĆ

Z inicjatywy o. Kazimierza Tyberskiego Wrocław zyskał wybitnego mieszkańca. Może warto go odwiedzić?

Ta historia zaczyna się 3 lata temu, gdy o. Kazimierz Tyberski przeprowadzał w więzieniu „Cykl świętych”, który przybliżał wybitne postaci Kościoła grupce skazanych, formujących się pod okiem kapelana. Pewnego razu jedna z wolontariuszek zaproponowała, że przedstawi błogosławionego. – Przekonywała, że jest wyjątkowy. Zgodziłem się. Gdy usłyszałem tę opowieść, od razu się zakochałem – oświadcza o. Kazimierz Tyberski. Nie zdawał sobie wówczas sprawy, że marzenie, które wkrótce w nim się zrodzi, tak szybko z wolą Bożą się spełni.
Sługa najsłabszych
Oblat z Wrocławia chciał bliżej przyjrzeć się nietuzinkowej postaci. Przeczytał o niej książkę. Po lekturze miłość się zintensyfikowała. Dlaczego? – Ujęło mnie, że Bartolo Longo zajmował się biednymi, a wśród nich szczególnie dziećmi więźniów, zakładając dla nich sierocińce – opowiada o. Kazimierz. Podkreśla przy tym, że za czasów działalności Włocha (przełom XIX i XX wieku) panowało silne przeświadczenie, że dziecko mordercy zostanie także mordercą, bo przenosi to w genach. – To absolutna nieprawda, co potwierdził i wykazał swoim życiem, poświęcając je potomkom skazanych. Wielu z nich skończyło studia, niektórzy zostali lekarzami, a czterech jego wychowanków nakręciło nawet piękny film o swoim nauczycielu – mówi zakonnik. Zgłębiając tajniki życia błogosławionego, kapelan więzienny zamarzył, żeby „Brat Różaniec” (takie imię zakonne przyjął bł. Bartolo jako tercjarz dominikański) zawitał do zakładów karnych we Wrocławiu.

Biskup szybko załapał
Podczas pierwszych dni majowych tego roku o. Kazimierz Tyberski wyruszył na zaproszenie z grupą pielgrzymów do Pompejów, do bazyliki Królowej Różańca Świętego, kościoła wybudowanego przez… Bartola Longo w celu propagowania kultu Matki Bożej Różańcowej. Tam też umieszczono grób błogosławionego. Sfinansowana przez niego świątynia znajduje się pod osobistym zarządem papieża, jest też najważniejszym „kościołem różańcowym” na świecie. – Jadąc tam, bardzo chciałem zdobyć relikwie „Kawalera Maryi”, ale wszystko było bardzo niepewne – wspomina o. Tyberski. 7 maja z Polakami w bazylice spotkał się biskup Pompejów. Kapłan z Wrocławia wykorzystał okazję i poprosił tłumaczkę, żeby przekazała jego słowa hierarsze. Mówił o serdecznych relacjach Polaków z Włochami, szczególnie od kiedy na stolicę Piotrową został wybrany Karol Wojtyła. – Opowiadałem też o tym, że u nas w więzieniu skazani chętnie odmawiają Nowennę Pompejańską i dobrze byłoby, gdyby Bartolo Longo stanął osobiście wśród nich. Biskup bardzo szybko „załapał” intencję – uśmiecha się oblat. W ciągu dwóch dni, po załatwieniu wszystkich formalności, relikwie wielkiego sługi maryjnego miały ruszyć w drogę do stolicy Dolnego Śląska.

Udany pościg
Grupa pielgrzymkowa według planu musiała jednak wyjechać nazajutrz. Nie mogła dłużej zostać w Pompejach. Na szczęście jeden z Polaków poczekał i odebrał relikwie, wracając do ojczyzny swoim samochodem. – Pan Marek Woś przez połowę drogi gonił nas z Bartolem Longo i złapał nas w Austrii. Fantastyczny pościg – relacjonuje o. Kazimierz. Wspomina entuzjastyczną reakcję ludzi, którzy modlili się przy relikwiach i rozmawiali z błogosławionym w autokarze. W parafii Matki Bożej Królowej Pokoju we Wrocławiu także uradowano się z przyjazdu jednego pielgrzyma więcej. Włocha, który postanowił na stałe zamieszkać na wrocławskich Popowicach i odwiedzać pobliskie więzienie. Ksiądz proboszcz szykuje mu nawet specjalną kaplicę w świątyni przy ul. Ojców Oblatów 1. – Zachęcamy do modlitwy przed relikwiami. Warto prosić błogosławionego o potrzebne łaski. Wiem, że jest bardzo skuteczny – przekonuje o. Tyberski. We wspólnocie parafialnej uroczyste wprowadzenie relikwii miało miejsce w dzień Matki Bożej Fatimskiej. Kapłan powiedział słowo o Nowennie Pompejańskiej, która cieszy się coraz większą popularnością. – Zaraz po tym nabożeństwie 5 osób przyszło do zakrystii i poinformowało, że podjęło się odmawiania nowenny. A włoski błogosławiony był już także w Zakładzie Karnym nr 2 przy ul. Fiołkowej. Tamtejsi osadzeni z wielką chęcią spotkali się z „Bratem Różańcem”, który już potwierdził, że będzie do nich zaglądać regularnie – cieszy się oblat.

blog comments powered by Disqus